Zwiedzanie Budapesztu- dzień 1- Co warto zobaczyć + trasa zwiedzania
1. Central Market Hall, Most Wolności oraz Most Elżbiety
Po zameldowaniu się i zostawieniu bagaży w naszym lokum, ruszyliśmy zwiedzać Budapeszt.Nasze mieszkanie mieściło się przy Raday Utca- jest do bardzo przyjemny deptak wypełniony resturacjami, kawiarniami oraz pubami.
Poniżej mapka przedstawiająca pierwszą część naszej trasy zwiedzania Budapesztu.
W związku z tym, że po podróży byliśmy bardzo wygłodniali, jako pierwszy punkt obraliśmy Central Market -Hall, położony kilka minut piechotą od stacji metra Kalvin Ter. Jest to wielka hala targowa, składająca się z trzech poziomów. Na poziomie -1 znajduje się Aldi, można tam również znaleźć ryby oraz owoce morze. Poziom 0- to bardzo duża ilość stoisk, gdzie można kupić warzywa, przyprawy, mięso, różne węgierskie kiełbasy, salami paprykowe, ale również polskie kiełby, owoce oraz słodycze. Natomiast na poziomie 1 znajdziemy wszelkiego rodzaju pamiątki, rękodzieło oraz to czego szukali wygłodniali podróżnicy- budki z jedzeniem 😈
| Central Market Hall- stoisko z papryczkami i przyprawami |
Co do spożywania posiłku w Central Market Hall mam mieszane uczucia. Oczywiście pierwszą rzeczą na jaką polowałam był węgierski przysmak- Langosz. Jest to smażony, drożdżowy placek do którego możemy dobrać różne dodatki. Tradycyjny Langosz podawany jest ze śmietaną, serem żółtym i czosnkiem. Jednak kupując go po raz pierwszy nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy i wzięliśmy wypasa z sosem pomidorowym, śmietaną, kiełbasą i milionem innych dodatków, co sprawiło, że ledwo go w siebie wcisnęłam i głód nie doskwierał mi do późnego wieczora. Jednak jak przystało na taki punkt turystyczny, cena tego Langosza była nieco zawyżona. Za taką przyjemność zapłacić trzeba 2250 HUF czyli ponad 30 zł 😋Spożywanie posiłku w Centrall Market Hall nie okazało się zbyt komfortowe- brak wolnych miejsc stojących przy stoliku, musieliśmy stać w przejściu pełnym przepychających się ludzi i nawet nie było jak zrobić foteczki Langoszykowi.
| Central Market Hall- poziom 0. Stoiska z kiełbami, warzywkami, przyprawami |
| Most Wolności koloru zielonego (nie widać, bo robione pod słońce) |
| Wzgórze Gellerta oraz w oddali Most Elżbiety w kierunku którego się kierujemy. |
2. Wzgórze Gellerta- Cytadela, Pomnik Wolności i Parlament nocą
Dojazd na Wzgórze Gellerta nie zajmuje dużo czasu- kilka minut jednym autobusem, przesiadka na autobus 27 i potem kilka przystanków (wysiadamy na "cośpowęgiersku- Citadella"). Takim oto sposobem znaleźliśmy się w "Budzie"😉
Ze Wzgórza Gellerta rozpościera się całkiem przyjemny widok na miasto. Trafiliśmy na bardzo ładną, słoneczną pogodę- jednak było dość chłodno.
| Widok ze Wzgórza Gellerta na Zamek Królewski w Budapeszcie oraz Most Łańcuchowy |
| Pomnik Wolności. |
| Widok na Peszt oraz ja 😊 |
| Linia tramwajowa numer 2, jeżdząca wzdłuż nabrzeża Dunaju |
| Widok na Zamek Królewski w Budapeszcie z przystanku tramwajowego linii numer 2 :) |
Muszę przyznać, że robi wrażenie- zarówno w ciągu dnia i nocy wart jest obejrzenia. Jego budowa zaczęła się w 1885r i trwała 19 lat. Niesamowita architektura i ogrom. Polecam również obejrzenie go w środku.
| Budynek Parlamentu w Budapeszcie |
| Lew strzegący wejścia do Parlamentu |
| Parlament z oddali |
Na placu znajduje się przystanek lini metra nr 2. Warto przejechać się 1 przystanek (do stacji Batthany Ter) na drugą stronę Dunaju i obejrzeć gmach z oddali.
| Budynek Parlamentu od strony Budy by night |
Postanowiliśmy wrócić do naszego lokum. Jednak po chwili odpoczynku nabraliśmy sił i wyruszyliśmy dalej.
3. Craftowe piwka w Budapeszcie- Monyó Café
Zamiast kulturalnie napić się węgierskiego Tokaja, ruszyliśmy na poszukiwanie piwka.
Obok Monyo Cafe przechodziliśmy już wcześniej- znajduje się tuż przy stacji metra Kalvin Ter.
Pub jest nieduży, ale przyjemny. Mimo tego, że był to czwartkowy wieczór, ludzi było sporo. Widzieliśmy tam nawet dziecko odrabiające lekcje z mamą, która popijała wieczorne piwko 😁
Przy barze zamiast krzeseł, wiszą huśtawki 😍 Sprzedają piwka swojej własnej produkcji. Ceny nie są bardzo wygórowane (14-15 zł za piwo, ale 400ml).
Osobiście nie przepadam za piwami mocno goryczkowymi i Flying Rabbit (American IPA) okazał się dla mnie idealny.
Odmienną opinię ma Rafał: twierdzi, że Węgrzy muszą jeszcze sporo nadrobić. Według niego Flying Rabbitowi brakuje charakteru. Nie pojawia się tam oczekiwana goryczka (co dla mnie akurat było plusem😌) oraz aromat charakterystyczny dla tego stylu piwa.
Tym miłym piwnym akcentem zakończyliśmy nasz pierwszy dzień zwiedzania Budapesztu.
| Piwko na miłe zakończenie dnia |
W kolejnych postach opis szczegółowy dalszego zwiedzania Budapesztu. Po informacje praktyczne oraz ramowy plan zwiedzania zapraszam tutaj
-> https://cejotka.blogspot.com/2018/02/budapeszt-w-4-dni-informacje-praktyczne.html
Komentarze
Prześlij komentarz