Zwiedzanie Budapesztu- dzień 1- Co warto zobaczyć + trasa zwiedzania


Do Budapesztu dolecieliśmy o godzinie 10 rano. Lubię takie loty ze względu na to, że prawie cały dzień pozostaje do dyspozycji. Po wyjściu z terminala skierowaliśmy się w stronę przystanku linii autobusowej 200E. Więcej informacji o komunikacji miejskiej oraz dojeździe z lotniska i zakwaterowaniu możecie przeczytać w poście https://cejotka.blogspot.com/2018/02/budapeszt-w-4-dni-informacje-praktyczne.html

1. Central Market Hall, Most Wolności oraz Most Elżbiety

Po zameldowaniu się i zostawieniu bagaży w naszym lokum, ruszyliśmy zwiedzać Budapeszt.
Nasze mieszkanie mieściło się przy Raday Utca- jest do bardzo przyjemny deptak wypełniony resturacjami, kawiarniami oraz pubami.
Poniżej mapka przedstawiająca pierwszą część naszej trasy zwiedzania Budapesztu.



W związku z tym, że po podróży byliśmy bardzo wygłodniali, jako pierwszy punkt obraliśmy Central Market -Hall, położony kilka minut piechotą od stacji metra Kalvin Ter. Jest to wielka hala targowa, składająca się z trzech poziomów. Na poziomie -1 znajduje się Aldi, można tam również znaleźć ryby oraz owoce morze. Poziom 0- to bardzo duża ilość stoisk, gdzie można kupić warzywa, przyprawy, mięso, różne węgierskie kiełbasy, salami paprykowe, ale również polskie kiełby, owoce oraz słodycze. Natomiast na poziomie 1 znajdziemy wszelkiego rodzaju pamiątki, rękodzieło oraz to czego szukali wygłodniali podróżnicy- budki z jedzeniem 😈

Central Market Hall- stoisko z papryczkami i przyprawami 
Jeśli jesteście fanami oblepiania swojej lodówki magnesami oraz obdarowywania nimi krewnych i znajomych- tak jak ja, to właśnie to miejsce polecam na ich zakup. Ceny w mieście były bardzo różnorodne- ale zazwyczaj zaczynały się od 600 HUF za magnes. W Central Market Hall można je kupić już od 300 HUF za sztukę. Nie bierzcie jednak z nas przykładu i nie odkładajcie tego na ostatnią chwilę- w tygodniu market czynny jest do 18 (poniedziałek do 17), ale w sobotę już tylko do 15, a w niedzielę nieczynny. Dzięki temu wyprawę po magnesy musieliśmy przełożyć na wczesny poniedziałkowy poranek, tuż przed wylotem (na szczęście czynne od 6 rano).

Co do spożywania posiłku w Central Market Hall mam mieszane uczucia. Oczywiście pierwszą rzeczą na jaką polowałam był węgierski przysmak- Langosz. Jest to smażony, drożdżowy placek do którego możemy dobrać różne dodatki. Tradycyjny Langosz podawany jest ze śmietaną, serem żółtym i czosnkiem. Jednak kupując go po raz pierwszy nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy i wzięliśmy wypasa z sosem pomidorowym, śmietaną, kiełbasą i milionem innych dodatków, co sprawiło, że ledwo go w siebie wcisnęłam i głód nie doskwierał mi do późnego wieczora. Jednak jak przystało na taki punkt turystyczny, cena tego Langosza była nieco zawyżona. Za taką przyjemność zapłacić trzeba 2250 HUF czyli ponad 30 zł 😋Spożywanie posiłku w Centrall Market Hall nie okazało się zbyt komfortowe- brak wolnych miejsc stojących przy stoliku, musieliśmy stać w przejściu pełnym przepychających się ludzi i nawet nie było jak zrobić foteczki Langoszykowi.

Central Market Hall- poziom 0. Stoiska z kiełbami, warzywkami, przyprawami
Po wyjściu z Central Market Hall ruszyliśmy w stronę Mostu Wolności (2 minuty drogi), a następnie wzdłuż Dunaju w stronę Mostu Elżbiety- tam znajduje się przystanek autobusowy Marcius 15 Ter,
z którego kilka autobusów (8e, 110, 112 i 108E) jedzie w stronę przystanku Sant Utca, gdzie można przesiąść się na mały autobusik linii 27, który zawiezie nas wprost pod Cytadelę (przystanek o tej nazwie) na Wzgórzu Gellerta i oszczędzi nam 40 minutowej wspinaczki (ale lenistwo 😕).

Most Wolności koloru zielonego (nie widać, bo robione pod słońce)

Wzgórze Gellerta oraz w oddali Most Elżbiety w kierunku którego się kierujemy.

2. Wzgórze Gellerta- Cytadela, Pomnik Wolności i Parlament nocą 

Dojazd na Wzgórze Gellerta nie zajmuje dużo czasu- kilka minut jednym autobusem, przesiadka na autobus 27 i potem kilka przystanków (wysiadamy na "cośpowęgiersku- Citadella"). Takim oto sposobem znaleźliśmy się w "Budzie"😉



Ze Wzgórza Gellerta rozpościera się całkiem przyjemny widok na miasto. Trafiliśmy na bardzo ładną, słoneczną pogodę- jednak było dość chłodno.

Widok ze Wzgórza Gellerta na Zamek Królewski w Budapeszcie oraz Most Łańcuchowy
Zrobiliśmy krótki spacerek wokół Cytadeli, która wyglądem mnie nie zachwyciła. Można tam zobaczyć Pomnik Wolności przedstawiający kobietę, trzymającą symbol pokoju.

Pomnik Wolności.
Na Górze znajdziemy kilka stoisk z gorącymi napojami oraz jedzonkiem na zmarzniętych i spragnionych wędrowców.

Widok na Peszt oraz ja 😊

Po zrobieniu wystarczającej ilości uroczych foteczek, wyruszyliśmy w drogę powrotną, tą samą drogą, którą przyjechaliśmy. Po kilkunastu minutach znaleźliśmy się z powrotem po stronie Pesztu przy Moście Elżbiety. Naszym kolejnym celem było obejrzenie Gmachu Parlamentu. Najprościej dostać się tam tramwajem linii numer 2, która kursuje wzdłuż Dunaju.

Linia tramwajowa numer 2, jeżdząca wzdłuż nabrzeża Dunaju
Zaczynało się ściemniać, więc oczekiwanie na tramwaj umilało nam oglądanie gmachu Zamku Królewskiego w fioletowo różowych barwach. Ciekawostką jest, że przystanek zarówno w jedną jak i drugą stronę, jest tylko z jednej strony ulicy.

Widok na Zamek Królewski w Budapeszcie z przystanku tramwajowego linii numer 2 :)
Po przejechaniu paru przystanków wysiadamy tuż przy Parlamencie (w tramwaju jest rozpiska przystanków i te dwa które znajdują się przy Parlamencie są odpowiednio oznaczone).
Muszę przyznać, że robi wrażenie- zarówno w ciągu dnia i nocy wart jest obejrzenia. Jego budowa zaczęła się w 1885r i trwała 19 lat. Niesamowita architektura i ogrom. Polecam również obejrzenie go w środku.

Budynek Parlamentu w Budapeszcie

Lew strzegący wejścia do Parlamentu

Parlament z oddali

Na placu znajduje się przystanek lini metra nr 2. Warto przejechać się 1 przystanek (do stacji Batthany Ter) na drugą stronę Dunaju i obejrzeć gmach z oddali. 

Budynek Parlamentu od strony Budy by night
Tego dnia nasze zwiedzanie się zakończyło, byliśmy zmęczeni wczesną pobudką (3 rano) i podróżą.
Postanowiliśmy wrócić do naszego lokum. Jednak po chwili odpoczynku nabraliśmy sił i wyruszyliśmy dalej. 

3. Craftowe piwka w Budapeszcie- Monyó Café

Zamiast kulturalnie napić się węgierskiego Tokaja, ruszyliśmy na poszukiwanie piwka. 
Obok Monyo Cafe przechodziliśmy już wcześniej- znajduje się tuż przy stacji metra Kalvin Ter. 



Pub jest nieduży, ale przyjemny. Mimo tego, że był to czwartkowy wieczór, ludzi było sporo. Widzieliśmy tam nawet dziecko odrabiające lekcje z mamą, która popijała wieczorne piwko 😁
Przy barze zamiast krzeseł, wiszą huśtawki 😍 Sprzedają piwka swojej  własnej produkcji. Ceny nie są bardzo wygórowane (14-15 zł za piwo, ale 400ml).
Osobiście nie przepadam za piwami mocno goryczkowymi i Flying Rabbit (American IPA) okazał się dla mnie idealny.
Odmienną opinię ma Rafał: twierdzi, że Węgrzy muszą jeszcze sporo nadrobić. Według niego Flying Rabbitowi brakuje charakteru. Nie pojawia się tam oczekiwana goryczka (co dla mnie akurat było plusem😌) oraz aromat charakterystyczny dla tego stylu piwa.
Tym miłym piwnym akcentem zakończyliśmy nasz pierwszy dzień zwiedzania Budapesztu.


Piwko na miłe zakończenie dnia  

W kolejnych postach opis szczegółowy dalszego zwiedzania Budapesztu. Po informacje praktyczne oraz ramowy plan zwiedzania zapraszam tutaj
-> https://cejotka.blogspot.com/2018/02/budapeszt-w-4-dni-informacje-praktyczne.html

Komentarze