Drugiego dnia wstaliśmy wczesnym świtem (czyli o 9 rano). Z ciekawością wyjrzałam ze okno, jednak nigdzie nie dostrzegłam słońca- ukryło się za gęstymi chmurami. Na szczęście nie padało, więc po szybkim śniadanku ruszyliśmy w trasę. Plan zakładał Wzgórze Zamkowe, Basztę Rybacką, Bazylikę Świętego Stefana i Andrassy Avenue- ale w trakcie uległ zmianie. Plan dnia w punktach został rozpisany tutaj.
Budapest Eye, Most Łańcuchowy, Wzgórze Zamkowe i Baszta Rybacka
Nasza wyprawa rozpoczęła się od przejechania dwóch przystanków metrem- z Kalvin Ter do Deak Ferenc Ter.
Deak Ferenc Ter to plac gdzie można skorzystać z jednej z atrakcji Budapesztu- diabelskiego młynu o nazwie Budapest Eye. Koszt przejażdzki wynosi 9 euro od osoby. My nie mieliśmy tego w planach, więc ruszyliśmy dalej w stronę mostu Łańcuchowego (ostatecznie Budapest Eye skusił nas w ostatni wieczór 😊).
 |
| Budapest Eye w całej okazałości |
|
Od Diabelskiego Młynu do Mostu Łańcuchowego dzieliło nas około 8 minut. Dotarliśmy,
ale widoki nie wzbudziły naszego zachwytu- pogoda robiła swoje. Było szaro i ponuro i zimno. Wejścia na most strzegą dwa lwy. Aby dostać się pod Wzgórze Zamkowe, musieliśmy przejść się mostem, który nie wiedzieć czemu przypominał mi momentami Brooklyn Bridge.
 |
| Most Łańcuchowy z oddali |
 |
| Most Łańcuchowy chwilami przypominał mi Brooklyn Bridge |
 |
| Lwy strzegące wejścia na Most Łańcuchowy |
Wzgórze Zamkowe w Budapeszcie- wejść czy wjechać?
Po zejściu z mostu znaleźliśmy się pod wzgórzem zamkowym. Do wyboru mieliśmy:
- Wejście piechotą (od razu odrzucone, trzeba oszczędzać nogi)
- Wjazd kolejką drewnianą Funicular
- Wjazd elektrycznymi mini busikami
My i tak byliśmy zdecydowani na wjazd drewnianą kolejką, ale zanim zdążyliśmy dojść do jej wejścia, zaatakowali nas naganiacze sprzedający bilety na elektryczne mini busy. Busik ten ma kilka przystanków na górze- oprócz Zamku, jedzie również do Baszty Rybackiej i potem zwozi w dół. Można wysiadać i wsiadać na dowolnych przystankach cały dzień. Głównym argumentem sprzedających było to, że mini busiki kosztują tylko 1 euro więcej niż kolejka w tą i z powrotem. To chyba opcja dla wyjątkowo leniwych, gdyż na Wzgórzu Zamkowym odległości nie są duże.
 |
| Kolejka Funicular |
Wykupiliśmy wjazd kolejką w jedną stronę, ponieważ i tak mieliśmy zamiar iść potem w stronę Baszty Rybackiej. Cena wjazdu wynosiła 1200 HUF, w dwie strony 1800 HUF.
Przejazd koleją okazał się niezwykle emocjonujący. Niestety nie było to spowodowane prędkością, czy też widokami. Jeśli już naprawdę chcecie się tą kolejką przejechać- wsiadajcie tylko do pierwszego wagonika.
Mieliśmy farcika- byliśmy pierwsi w kolejce, więc była możliwość wyboru dowolnego miejsca. Wsiedliśmy do pierwszego- jednak ktoś rzucił pomysł: "Chodźmy do wyższego- będzie lepiej widać!". Poszliśmy. Owszem było widać- dachy wagoników przed nami. Na zmianę było już za późno- rozpętała się kłótnia czyja to wina, której musieli wysłuchiwać nasi współpasażerowie 😆Ale przynajmniej była to odrobina rozrywki, podczas nudnego minutowego podjazdu w górę, którego do największych atrakcji Budapesztu zaliczyć nie mogę.
Podsumowując: Kolejki nie polecam, za to mogę polecić spacer w górę, który uskuteczniliśmy w ostatni dzień i nie okazał się ani zbyt długi ani zbyt męczący.
 |
| Widok ze Wzgórza Zamkowego w Budapeszcie na Most Łańcuchowy i Parlament |
Ze Wzgórza Zamkowego rozpościera się widok na panoramę miasta. Na pewno przy słonecznej pogodzie widoki są ładniejsze. Polecam wycieczkę nocą- wtedy robi się bajkowo. Zdecydowanie Budapeszt jest lepszy do oglądania po zmroku.
Sam Zamek w świetle dziennym nie robi wrażenia- za to w nocy zupełnie na odwrót.
 |
| Nosacz Justyna i Nosacz Rafał na tle Zamku Królewskiego |
 |
| Rafał pięknie zapozował na tle miasta |
Dla porównania- jak Zamek wygląda nocą. Wtedy naprawdę robi wrażenie.
Nie wiem jak to się stało, ale w ciągu dnia zapomnieliśmy zajrzeć na dziedziniec zamkowy i ominęliśmy fontannę Macieja. Nadrobiliśmy to dopiero w ostatni dzień na nocnym spacerze.
 |
| Zamek Królewski w Budapeszcie by night |
 |
| Fontanna Macieja- Zamek Królewski w Budapeszcie |
Tuż obok Zamku znajduje się Pałac Prezydencki.
 |
| Pałac Prezydencki w Budapeszcie |
Idąc na lewo od Pałacu Prezydenckiego, możemy podziwiać widoki na drugą stronę miasta. Popatrzyli, odpoczęli i ruszyli dalej. Kolejnym celem był Kościół Św. Macieja oraz Baszta Rybacka.
Droga do tych miejsc prowadzi poprzez uliczki starego miasta- około 10 minut spacerku.
 |
| Baszta Rybacka |
Oto Baszta Rybacka w szaroburym wydaniu styczniowego piątku- było to jednak plusem, gdyż nie trzeba było płacić za wstęp na górny taras (nosacze R&J😁)
Baszta rybacka to fragment dawnych murów obronnych. Jest to bardzo urocze miejsce- przez "okienka" rozpościera się widok na miasto, a w tym słynny gmach Parlamentu.
 |
| Widok z okienek Baszty Rybackiej |
Oprócz Baszty, na placu znajduje się Kościół Świętego Macieja.
 |
| Kościół Świętego Macieja w Budapeszcie |
 |
| Kościół Świętego Macieja w Budapeszcie |
 |
| Widoczek na Parlament |
 |
| Baszta Rybacka |
Zaczęliśmy dyskutować nad dalszym planem dnia. Było zimno i ponuro, więc chcieliśmy się ogrzać i odpocząć. Padło na Zoo Cafe- kawiarnię gdzie przy piciu kawki towarzyszą nam przeróżne zwierzęta. W związku z tym, że nasz bilet już wygasł musieliśmy przejść się na stację metra Batthyany Ter, by go zakupić.
Tuż za Basztą Rybacką trafiliśmy na windę (!?), która niewiadomo dokąd jechała. Oczywiście wsiedliśmy. Okazało się, że prowadziła do schodów widocznych na zdjęciu poniżej. Stamtąd po około 10 minutowym spacerze znaleźliśmy się na stacji metra.
 |
| Szczęśliwa Justyna, że przeżyła zjazd windą prowadzącą do wrót piekieł |
Zoo Cafe Budapest, Synagoga Żydowska i Szimpla Kert
Z powodu nie najlepszej pogody i przemarznięcia postanowiliśmy wybrać się na kawę. Żeby nudno nie było- z ciekawym towarzystwem.
Zoo Cafe Budapest- czyli kawa i czworonożni przyjaciele
Zoo Cafe jest kawiarnią w której podczas picia kawy, herbaty i innych pysznych rzeczy towarzyszą nam różne zwierzątka. Lokal ten znajduje się kilka minut od stacji meta Kalvin Ter (jak widać na załączonej mapie) na ulicy Fejér György u. 3.
 |
| Zoo Cafe Budapest- pierwszy przy stoliku odwiedził nas Pan Żółwik |
Kelner przydziela stolik i informuje, że w kawiarni można przebywać maksymalnie godzinę. Po chwili przynosi do stolika pierwszego gościa. Wyjaśnia w jaki sposób dane zwierzę trzymać, czy można położyć je na stół itp. Każde zwierzątko przebywa z nami około 10-15 minut. Więcej o Zoo Cafe w osobnym poście 👀.
 |
| Zoo Cafe Budapest- dziwny stwór- Agama |
Wielka Synagoga Żydowska
Po wyściu z Zoo Cafe pogoda dalej wzbudzała naszą niechęć
do zwiedzania. Jako że byliśmy blisko dzielnicy Żydowskiej- postanowiliśmy tam pojechać. Z Kalvin Ter można podjechać jeden przystanek tramwajem (do Astorii) i stamtąd jest już tylko kawałeczek do Synagogi Żydowskiej- największej w Europie.
 |
| Wielka Synagoga Żydowska w Budapeszcie |
Nie mieliśmy zamiaru zwiedzać Synagogi, a nawet jeśli byśmy chcieli to nie byłoby to możliwe- w piątek była zamknięta. Ceny wstępu były dość wysokie. Popatrzyliśmy na budynek i ruszyliśmy ulicą Wesselenyi w stronę Szimpla Kert. Ulica ta biegnie wzdłuż terenu Synagogi, także przez płot można podejrzeć co ciekawego tam mają.
 |
| Drzewo Życia- Wielka SYnagoga Żydowska w Budapeszcie |
Szimpla Kert- zrujnowany pub
Bardzo popularny wsród turystów "zrujnowany pub" znajduje się w dzielnicy żydowskiej. Szimpla Kert jest potężny- mieści się w kamienicy i cała brama, podwórko, oficyna i piętro są zaaranżowane.
 |
| Szimpla Kert- Shisha Room |
Szimpla składa się z różnych zakamarków, pomieszczeń, podwórka (czy nawet dwóch), piętra. Każde z tych miejsc jest inaczej zaaranżowane, ale wszystkie w podobnym "zrujnowanym stylu". Nasza pierwsza wizyta odbyła się na szczęście po południu- więc mogliśmy co nieco obejrzeć. Wieczorami są takie tłumy, że ciężko się gdziekolwiek przepchać.
 |
| Rafałek w swoim żywiole- Szimpla Kert |
W szimpla znajdziemy kilka barów- zarówno na parterze, jak i na piętrze. Niektóre są tematyczne- taki w którym można kupić Shishę, lub Wine Bar. Na piętrze jest także miejsce w którym można coś zjeść. Co do piwka- to raczej zwykłe sikacze, bez craftów- może jakieś pojedyncze się trafiały.
 |
| Szimpla Kert- Jeden z barów |
 |
| Szimpla Kert- pomieszczenie |
Przeszliśmy cały pub wdłuż i wszerz- po południu było tam niedużo osób, wypiliśmy po piwku. Fajne, klimatycze miejsce.
 |
| Szimpa Kert- sedesowy stołek mnie urzekł |
Gozdsu Udvar, Bazylika Świętego Stefana, Most Łańcuchowy o zmierzchu oraz Baszta Rybacka wieczorową porą
Po wyjściu z Szimpli okazało się, że w końcu zza chmur wyszło słoneczko. Pokrzepieni piwkiem, ruszyliśmy w stronę Bazyliki Świętego Stefana. Wędrowaliśmy dzielnicą Żydowską, po drodze przechodząc przez Gozdsu Udvar- kilka uliczek wypełnionych przeróżnymi resturacjami, gdzie toczy się życie nocne. Będać blisko celu natknęliśmy się na budkę z Kurtoszami Węgierskimi. Jest to przepyszne drożdzowe ciasto, w kształcie komina, podawane na gorąco. Można do niego dobrać wybrany smak posypki. Mi najbardziej jednak smakowały te zwykłe- mają cudowny waniliowy posmak- pychotka.
 |
| Bazylika Świętego Stefana w Budapeszcie oraz my |
Bazylika to budynek obok którego najczęściej przechodziliśmy podczas naszej wycieczki. To chyba drugi najładniejsza po Parlamencie budowla. Można ją zwiedzać wewnątrz (opłata co łaska) oraz wjechać na górę na taras widokowy (wjazd windą- 450 huf). Trzeba jednak pamiętać, że taras jest czynny do 1630 (przynajmniej zimą). My tego dnia musieliśmy sobie odpuścić. Weszliśmy do środka pozwiedzać. Wnętrze nas zauroczyło.
 |
| Bazylika Świętego Stefana w Budapeszcie wewnątrz |
 |
| Bazylika Świętego STefana w Budapeszcie wewnątrz. |
 |
| A tak Bazylika prezentuje się z oddali |
Po Bazylice ruszyliśmy w stronę Dunaju, by zdążyć na zachód słońca. Niestety nie udało się.
 |
| Most Łańcuchowy- już po zachodzie :( |
 |
| Most Łańcuchowy i Wzgórze Zamkowe po zmroku |
Na kolację wybraliśmy się do Kisharang Restaurant na ulicy October 6, 17. Bardzo przyjemna mała restauracja, gdzie można spróbować typowej węgierskiej kuchni, a ceny są przystępne.
Po kolacji trafiliśmy na plac na którym znajduję się Budapest Eye (przystanek metra Deak Ferenc Ter). Stamtąd autobus numer 16 jeździ prosto pod Basztę Rybacką.
 |
| #hello hungary na Deak Ferenc Ter |
Baszta Rybacka i Kościół Świętego Macieja Nocą są obowiązkowe do zobaczenia. Rozciągający się widok na nocny Budapeszt również. Polecam! Poza tym puściutko i cicho- zero turystów- przynajmniej zimą :)
 |
| Widok na Parlament z Baszty Rybackiej |
 |
| Kosciół Świętego Macieja Nocą |
 |
| Baszta Rybacka Nocą |
 |
| Baszta Rybacka Nocą |
Tym punktem zakończyliśmy piątkowe zwiedzanie. Pojechaliśmy odpocząć do mieszkania, aby nabrać sił na wieczorne wyjście do Pubu. Naszym celem był Szimpla Kert, gdyż chcieliśmy zobaczyć jak to wygląda wieczorem. Kiedy dotarliśmy pod pub pierwsze co zobaczyliśmy to wielka kolejka i ochroniarze wpuszczający do środka i trzepiący torebki i.. dokumenty. Ja oczywiście nie wzięłam ze sobą ani torebki, ani dokumentów. Na szczęście chyba nie wyglądam na niepełnoletnią, bo wpuścili mnie bez problemu ( i to bez kolejki, bo nie miałam ze sobą torebki którą mogliby sprawdzać). W Szimpli były tłumy- chyba z milion osób. Ciężko się chodziło a o miejscu siedzącym można było pomarzyć. Wobec tego wypiliśmy dwa piwka przemierzając jeszcze raz różne pomieszczenia (odkyliśmy ich jeszcze więcej niż popołudniu) a nawet wychodząc na dwór - wielkie podwórko jest też częścią tego pubu. Po tych dwóch piwkach dopadło nas wielkie zmęczenie i pojechaliśmy do mieszkania zaznać odrobiny snu przed kolejnym dniem zwiedzenia.
W kolejnym poście: zwiedzaniu Parlamentu w Budapeszcie, Budapest Cat Cafe oraz widoki z Bazyliki Św. Stefana :)
Pierwszy dzień zwiedzania (Wzgórze Gellerta, Central Market Hall, Parlament Nocą) został opisany tutaj.
Komentarze
Prześlij komentarz